Dziecko i ciemne strony internetu
Internet to jest super fajna sprawa. Bezkresne morze ciekawych informacji na każdy temat, przedstawionych często w bardzo atrakcyjnej formie. Niestety internet to także wysypisko informacyjnych śmieci oraz pole działania przeróżnej maści cyberprzestępców. Dorośli, którzy nie siedzą zbyt często w internecie, albo w ogóle mają z komputerem niewielką styczność (podejrzewam, że niektórzy rodzice wykorzystuję pecet tylko w pracy), mają raczej niewielką świadomość tego, jak łatwo jest paść ofiarą naiwności i niewiedzy. Dzieci, które z wrodzoną ciekawością wychwytują i wykorzystują różne techniczne nowinki, są niestety narażone na różne paskudztwa.
Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę grafiki jakieś niewinne słowo… Można doznać czasem szoku, patrząc na wyniki wyszukiwania. Przyznam szczerze, że gdy któreś z dzieci szuka czegoś w internecie (przygotowując materiał do szkoły), to z biciem serca zaglądam im przez ramię, obawiając się, czy czasem nie wyskoczy w wynikach jakaś obsceniczna “niespodziewajka” ;) .
W ostatnim “PC World Komputer” pojawił się ciekawy artykuł na temat fali spamu związanego z pornografią (“Zasypani przez spam”). Przeprowadzono małe, proste doświadczenie – wpisano w wyszukiwarkę Google określone wyrażenie, by sprawdzić, na jakich polskich stronach pojawiają się odnośniki do treści pornograficznych. Okazuje się, że takie linki (a nierzadko wręcz bezpośrednio same zdjęcia) pojawiają się masowo w miejscach zupełnie do tego nie przeznaczonych: na forach szkół podstawowych, gimnazjów i średnich, na stronach urzędów, sądów, a także – sic!- na wielu stronach parafialnych. Pojawienie się niepożądanych odnośników w tych wszystkich witrynach nie było oczywiście zamierzone przez ich administratorów, niemniej jednak znalazły się tam – albo z powodu błędów w konfiguracji for dyskusyjnych albo z powodu innych zaniedbań. Wszelkie usterki są szybko wykorzystywane przez roboty spamujące, które błyskawicznie używają niezabezpieczonych formularzy do wysyłania wiadomości zawierających przekierowania na strony z pornografią.
Oprócz treści pornograficznych jest jeszcze cała masa innych zagrożeń. Bardzo fajnie są one przedstawione w książeczce, którą ostatnio nabyłam – “Dziecko w sieci”. Już wkrótce przedstawię ją nieco bliżej w swoim serwisie. W każdym bądź razie dobrze jest rozmawiać z dzieckiem o tym, co robi w internecie i o tym, czego ma nie robić – nie tylko dla dobra swojego, ale też dla dobra komputera i jego zawartości. Aha – no i dla dobra maminego czy tatusiowego portfela, bo przecież nasza pociecha może nieświadomie ściągnąć nam na komputer sprytne oprogramowanie, które w sposób zdalny grzecznie podpowie przestępcy, jakież to hasło wystukujemy na klawiaturze, gdy wchodzimy na konto w banku…
Moje dzieci nie ściągają nic z internetu bez mojej wiedzy (a przynajmniej tak mi się wydaje ;) ), bo je porządnie nastraszyłam, jakie to niesie ze sobą ryzyko. Co do niepożądanych obrazków – też sobie o tym porozmawialiśmy. I najważniejsze, że dzieciaki – po tych spokojnych, rzeczowych rozmowach – same mi mówią, na co się przez przypadek natknęły. I nie boją się o tym mówić. Córka mi na przykład wyznała, że szukała w internecie dla siebie gier i po wpisaniu słowa “gry” w wyszukiwarkę (lub czegoś podobnego), ukazał jej się między innymi link do… gier erotycznych.
No cóż – nie jesteśmy w stanie uchronić naszych dzieci przed całym złem tego świata ;) . Jednak myślę, że dobrze jest zaopatrzyć się w jakiś program wspomagający kontrolowanie tego, co dziecko porabia w sieci. Akurat tak się złożyło, że w ostatnim numerze “Komputer Świata” na płytce dołączono pełną wersję programu “Opiekun Dziecka w Internecie”. Normalnie program jest płatny (na stronie producenta można go kupić lub pobrać bezpłatną wersję demo), ale jeśli uda Ci się jeszcze zdobyć Komputer Świat nr 23/2007, to nabędziesz program za darmo.
Zaczęliśmy wspólnie z dziećmi testować Opiekuna – to znaczy ja badam jego możliwości i konfigurację, a dzieci zaglądają mi z ciekawością przez ramię. Tylko jak wpisuję hasło, które pozwala na dokonanie określonych ustawień, bezpardonowo każę im się odwrócić ;) . Niedługo napiszę co nieco o swoich doświadczeniach z tym programem. Generalnie jest określany jako najlepszy na rynku w tej dziedzinie. Sama jestem ciekawa, jak się sprawdzi.
Jak na razie syn do mnie zadzwonił do pracy i powiedział, że wpisał w youtube “skateboarding” i pokazał mu się komunikat, że jest blokada, bo mogą być treści niedozwolone :) . Natomiast wpisanie “skateboard” dało poszukiwane przez niego rezultaty. Hm… Trzeba będzie sprawdzić, o co chodzi z tym “skateboarding”… ;)
Zobacz również artykuł: Pedofilia w sieci – zagrożenia.



