header

inteligencja dziecka - rozwój umysłu i osobowości - edukacja finansowa
26 lutego, 2008

Słówka angielskie dla dzieci – nauka przez zabawę

Opublikowane jako: Angielski dla dzieci — Jolanta Gajda @

Dostałam w swoim czasie sporo maili z podziękowaniami za wpisy, w których proponowałam różnorodne zabawy z dziećmi, służące utrwalaniu słówek angielskich. Okazuje się, że z przedstawionych przeze mnie propozycji korzystają nie tylko rodzice, ale także i nauczyciele prowadzący kursy dla dzieci. Bardzo mnie to cieszy.

Zajrzałam do kategorii Angielski dla dzieci na swoim blogu i okazało się, że ostatni wpis z takimi zabawami zamieściłam prawie rok temu! Toż to wielkie niedopatrzenie z mojej strony ;) Dlatego postanowiłam nadrobić te zaległości choćby częściowo i podam dziś parę przykładów zabaw do tematu, który się ostatnio pojawił w naszym słowniczku. Chodzi mianowicie o “House” (House 2 i House 3).

Ponieważ temat dotyczy przedmiotów, które znajdują się praktycznie w każdym domu, nie będą Ci potrzebne żadne dodatkowe rekwizyty. Oto, jak możesz powtórzyć i utrwalić słówka z tych lekcji:

  1. Przygotujcie razem z dzieckiem kilkanaście kulek z papieru (wystarczy zmiąć w ręku kartki ze starych gazet). Kulki te będą stanowiły w zabawie arsenał armatni ;) . Stań z dzieckiem w dowolnym pomieszczeniu przy drzwiach (najlepszy będzie pokój, w którym występuje najwięcej przedmiotów występujących w słowniczku). Powiedz jakieś słowo po angielsku (np. chair) i zadaniem dziecka jest rzucić papierową kulką tak, by trafić w wymieniony przez ciebie przedmiot (w tym przypadku – krzesło). Potem zmiana – dziecko wymawia jakiś przedmiot po angielsku, a ty rzucasz. Za niecelny rzut możecie wymyślić dowolną karę (np. kto nie trafi, ten przygotuje dodatkowe kulki, albo policzy po angielsku od 10 do 1 – czyli wspak).
  2. Gra w skojarzenia. Wybierasz w myślach jakiś przedmiot, którego angielską nazwę dziecko zna i wypowiadasz po polsku pojedyncze słowa, które kojarzą się z tym przedmiotem. Tylko pojedyncze słowa. Po każdym słowie dajesz dziecku szansę na odgadnięcie. Np. wybrałeś słowo “armchair” (fotel) i mówisz: miękkie. Dziecko na to “sofa”. Kręcisz głową i mówisz: bujać się. Dziecko prawdopodobnie krzyknie: “armchair!”. Wtedy – zmiana ról. Inna odmiana zabawy w skojarzenia – dobieracie skojarzenia w pary. Mówisz np. “prześcieradło”, dziecko na to – “bed”. Teraz ono mówi “kwiaty”, Ty na to “vase”. Teraz Ty – “ekran”, dziecko – “TV set”. I tak dalej.
  3. Gra w kategorie. Łączymy przedmioty w przeróżne kategorie. Mówisz np. do dziecka: wymień wszystkie przedmioty w tym pokoju, które są DREWNIANE. Dziecko wymienia: chair, table, wardrobe, shelf i może coś jeszcze. Teraz prosisz: wymień wszystkie rzeczy, które są ZIELONE (lub inny kolor występujący często w tym pomieszczeniu). Dziecko odpowiada: curtain, carpet, blanket itp. Inne przykłady kategorii: przedmioty, które mają cztery nogi, przedmioty wykonane z tkaniny, przedmioty miękkie, przedmioty twarde, przedmioty otwierane, przedmioty wiszące, przedmioty, które nie dotykają podłogi itp.
  4. Dziecko wychodzi z pomieszczenia, a Ty chowasz w różnych miejscach cukierki, koraliki, kredki lub inne małe przedmioty. Gdy dziecko wraca, prosisz je, by znalazło wszystkie 10 kredek, które schowałeś i pomagasz mu w poszukiwaniach, mówiąc po angielsku, gdzie są ukryte. Np. podpowiadasz: “pillow” – dziecko przypomina sobie, że “pillow” to poduszka. Podchodzi do wszystkich poduszek w pomieszczeniu i podnosi je, by sprawdzić, gdzie ukryta jest kredka. Gdy kredka się znajdzie, mówisz “clock”, a dziecko podchodzi do zegara/zegarków i szuka pod nimi lub za nimi kredki. Gdy już znajdzie wszystkie przedmioty – zmiana ról. Teraz dziecko chowa, a Ty szukasz, korzystając z jego angielskich podpowiedzi.
  5. Usiądź proszę! – to kolejna zabawa ruchowa. Wymieniasz po angielsku różne przedmioty, a dziecko kolejno na nich siada. Jeśli wymienisz przedmiot, na którym zdecydowanie nie powinno się siadać, dziecko wykrzykuje jakieś ustalone wcześniej hasło (np. WHAT??!! lub jakieś polskie, np. OJ! OJ!). Przykład: mówisz “bed” – dziecko siada na łóżku, mówisz “pillow” – dziecko siada na poduszce, mówisz “lamp” – dziecko krzyczy: “OJ!OJ!” itd.
  6. Mój wymarzony pokój – rysujemy projekt. Dziecko bierze dużą kartkę czystego papieru i coś do rysowania. Przez chwilę myśli nad tym, jak wyglądałby jego wymarzony pokój. Potem Ty wymieniasz różne przedmioty po angielsku, a dziecko rysuje, w którym miejscu by się te przedmioty znalazły. Jeśli powiesz “vase”, a maluch nie chce mieć wazonu w swoim pokoju, mówi: “no vase”. I tak wymieniasz różne przedmioty, a na kartce rodzi się wspaniały projekt pokoju Twojego dziecka :) .

Życzę Wam dobrej zabawy i – przy okazji – skutecznych powtórek angielskich słówek :) .


house

10 lutego, 2008

Co ma bumerang do Walentynek ;)

Opublikowane jako: Rodzice i dziecko — Jolanta Gajda @

Zbliżają się Walentynki – przez jednych lubiane, a przez innych lekceważąco ignorowane. Ja mam do samego święta stosunek dość obojętny, ale mając córkę w domu nie sposób jest zapomnieć, że Taki Dzień istnieje. Ostatnio jednym z poważniejszych problemów, jaki zaprząta jej głowę jest to, czy podarować walentynkę swojemu ulubionemu koledze, czy też dać sobie spokój :) . Co do mojej osoby – nie miała takich oporów i od wczoraj wisi u mnie na komputerze podarowana przez nią karteczka samoprzylepna z napisem “I love you” :D . Dlaczego tak wcześnie? Jak Ci powiem, że córka zabierała się do ubierania choinki pod koniec października, to już Cię nic nie powinno zdziwić ;) . Taki temperament.

Walentynki walentynkami, ale nasza miłość do najbliższych nam osób powinna się urzeczywistniać każdego dnia – nie tylko w Walentynki, Dzień Kobiet, Dzień Dziecka czy Jakiś Tam Inny Dzień. Codziennie. Bez względu na to, czy mówimy o miłości do dziecka, do naszej drugiej połowy czy do człowieka w ogóle.

I nie wiem, dlaczego niektórzy twierdzą, że trudno jest zdefiniować miłość. Dla mnie oczywistą jest sprawą, że miłość to dawanie. Dawanie i obdarzanie. Tak jak przejawem asertywności czy zdrowego poczucia własnej wartości jest umiejętność przyjmowania pochwał i krytyki oraz umiejętność brania, tak przejawem miłości jest umiejętność dawania.

1. Kochamy, więc dajemy komuś swój czas, rezygnując przy tym nierzadko z własnych przyjemności.

2. Kochamy, więc dajemy komuś swoją troskę i zainteresowanie – nie udawane, lecz autentyczne.

3. Kochamy, więc dajemy komuś to odczuć. Słowem, gestem, spojrzeniem. Wszystkim naraz. Słowo “kocham” jest bardzo ważne, bo kazać się komuś domyślać, jakie żywimy do niego uczucia, to tak jak kazać komuś zgadywać, który ząb nas dzisiaj boli. Zgadywanki i domyślanki zostawmy sobie na niedzielne zabawy z dziećmi ;) .

4. Kochamy, więc obdarzamy zaufaniem. Kiedy dziecko lub mąż/żona wróci o innej porze, niż obiecało, zakładamy, że albo miało bardzo ważny powód, albo po prostu w ferworze zajęć zapomniało o obietnicy. To się zdarza każdemu. A jakże często podejrzewamy najgorsze… Dziecko? Ignoruje nasze polecenia! Mąż/Żona? Hm… Tu każdy sobie dopowie ;)

5. Kochamy, więc dajemy drugiej osobie prawo do bycia sobą. Nie oczekujemy ideału na obraz i podobieństwo ideału w naszej głowie, tylko dajemy drugiemu człowiekowi prawo do słabości, do innego zdania, do bycia kimś innym, niż my sami jesteśmy.

6. Kochamy, więc dajemy bliskiej osobie prawo do samostanowienia o sobie. Nawet jeśli mowa o dziecku – możemy mu dać na wielu polach możliwość samodzielnego wyboru i podejmowania własnych decyzji. A już na pewno odnosi się to do naszego współmałżonka.

I tak można by jeszcze wymieniać.

A jakże często jest tak, że mówimy, że kochamy, a jednocześnie przyjmujemy postawę roszczeniową. Mówimy o tym, co nam się należy, czego oczekujemy, czego nam brakuje, czego wymagamy, na co liczymy itd. A tymczasem sprawa jest bardzo prosta.

OTRZYMUJEMY TO, CO SAMI DAJEMY.

Albo inaczej – to co dajemy, zostanie nam oddane. Nierzadko z nawiązką. David Niven określił to w swojej książce “100 sekretów szczęśliwych rodzin” jeszcze inaczej:
“To, co wysyłasz, wraca do ciebie”. Jednym słowem – bumerang :D

Na koniec chciałabym jeszcze zacytować fragment owej książki:

“Wielu ludzi chciałoby odczuwać w swoich przedsięwzięciach większe wsparcie ze strony rodziny. Czy jeśli chodzi o edukację, czy o jakąkolwiek inną sprawę, niejeden człowiek ma wrażenie, że jest pozostawiony sam sobie, że bliscy nie interesują się jego wysiłkami albo wręcz je lekceważą. Co można zrobić, by w większym stopniu odczuwać wsparcie rodziny? Samemu je okazywać. Odczucie wsparcia ze strony bliskich wzrasta w postępie geometrycznym, kiedy dzielisz się z nimi – uczucie dobra powraca do ciebie; ale kiedy skąpisz, uczucie zła też powraca”.

Aha – i koniecznie przeczytaj jeszcze ten wierszyk, który ostatnio wrzuciłam do serwisu :) .

dziecko i rodzice

Blog serwisu SuperKid.pl, powered by WordPress