Dlaczego chłopcy brykają?
No właśnie – dlaczego? Nawet jeśli zapewnimy obojgu rodzeństwu – chłopcu i dziewczynce – jednakowe warunki rozwoju, jednakowe możliwości i szanse, postawimy jednakowe wymagania, to i tak nie da się tego zmienić: chłopcy i dziewczynki to dwie różne “kategorie” Homo Sapiens ;-). I niech mnie nikt nie posądzi o dyskryminację którejkolwiek z płci, bo różne nie znaczy, że jedna lepsza, a druga gorsza.
Banalne już stało się twierdzenie, że kobieta jest nieodgadniona (dla panów oczywiście :-)). Ale to samo można powiedzieć i w drugą stronę. Męska natura jest dla mnie równie zagadkowa. Mój syn wychodzi już z okresu beztroskiego, niewinnego dzieciństwa, a wchodzi powoli w wiek dojrzewania. Ponieważ miałam ochotę poznać parę tajemnic kształtowania zdrowej męskiej osobowości, postanowiłam – jak zwykle zresztą :-) – sięgnąć do lektury.
Wybrałam “Wychowywanie chłopców. Jak pomóc chłopcom wyrosnąć na szczęśliwych mężczyzn” autorstwa Steve’a Biddulpha. Tytuł brzmiał obiecująco.
Gdy przeczytałam słowa, które zaraz przytoczę, poczułam się naprawdę zrozumiana ;-):
Wszyscy chcemy, by młodzi mężczyźni byli szczęśliwi, twórczy, energiczni i życzliwi. Chcemy, by nasi chłopcy wyrośli na dorosłych, którzy troszczą sie o innych i pomagają rozwiązywać problemy dwudziestego pierwszego wieku. Ale na razie wystarczy nam, jeśli pozmywają naczynia i posprzątają swój pokój!
No właśnie – takie dwie błahostki, a tyle z tym kłopotu. Ale wracając do brykania. Wszystkiemu winien jest oczywiście testosteron – męski hormon wzrostu. Co ciekawe – po narodzinach mały chłopczyk ma we krwi tyle testosteronu, co dwunastolatek! Taka ilość jest potrzebna, aby stymulować kształtowanie cech męskich, jeszcze zanim dziecko przyjdzie na świat. Co tu dużo mówić – już w kołysce mamy małego macho! ;-)
Poziom testosteronu później spada, ale w wieku czterech lat, z przyczyn, których nikt do końca nie rozumie, znowu gwałtownie rośnie. W tym okresie mały Jacuś czy Wacuś chce działać i popisywać się. Szuka przygód i wybiera dynamiczne zabawy.
Kolejny okres, kiedy poziom testosteronu znowu strzela w górę, to wiek między 11 a 13 rokiem życia. Czyli padło na mojego syna… To naprawdę wiele wyjaśnia ;-). Około czternastego roku życia poziom tego hormonu osiąga maksimum.
Autor przytoczył ciekawe porównanie: tak jak dobry mąż rozumie zespół napięcia przedmiesiączkowego u swojej żony, tak dobry rodzic rozumie burzę hormonalną u chłopców. No, to do mnie naprawdę przemawia :-).
Testosteron wpływa na nastrój i poziom energii, często wprowadza chłopca w stan poddenerwowania. Powoduje żywiołowość i hałaśliwe zachowanie. Rodzi zachowania prowokacyjne i chęć do rywalizacji. Chłopcy, u których poziom testosteronu jest wysoki, potrzebują szczególnej pomocy w odpowiednim ukierunkowaniu nadmiaru energii. Ważne jest więc – jeśli nie chcemy mieć w domu rozrabiaki – by zapewnić chłopcu możliwość pozytywnego rozładowania piętrzącej się w nim energii. Mogą to być zajęcia sportowe, gdzie chłopiec zaspokoi swoją chęć rywalizacji, może to być rozwijanie własnych pasji czy też przynależność do grupy rówieśniczej o podobnych zainteresowaniach – najlepiej z jakimś mądrym dorosłym opiekunem.
To tyle na temat brykania :-). Na temat testosteronu autor podaje mnóstwo bardzo ciekawych przykładów i eksperymentów ze świata zwierząt, które pokazują, jak olbrzymią siłę ma ten hormon, ale zainteresowanych odsyłam do książki. A ja następnym razem napiszę co nieco o tym, dlaczego wychowując chłopca warto dowiedzieć sie czegoś na temat trzech etapów wieku chłopięcego, by zapewnić chłopcu to, co jest mu niezbędne do prawidłowego rozwoju.
Wpisy o podobnej tematyce:



Bardzo potrzebowałam takich informacji. Dużo jest zainteresowania wokół tematu dorastania dziewcząt, natomiast o chłopcach wiemy zbyt mało. Przynajmniej ja, a mam właśnie chłopców rozrabiaków. Świetny artykuł. Pani Jolu dziękuję! Czekam na nastepne informacje.
życzę wiele sukcesów!
Komentarz od krystyna — 13 marca, 2007 @
Dziękuję pani Krystyno. Ja też zawsze twierdzę, że dobrej wiedzy nigdy nie za wiele :-).
Komentarz od Jolanta Gajda — 13 marca, 2007 @
Pani Jolu lubie zagladnac na Pani strone. Widze, ze przybywa coraz wiecej ciekawych artykulow i materialow pomocnych dla rodzicow i dla dzieci.
Zycze powodzenia i wiele, wiele sukcesow!
Maria
Komentarz od maria — 13 marca, 2007 @
Pani uwagi są bardzo cenne i przydatne dla młodych rodziców.
Mam czteroletniego bratanka i jak obserwuję jego zachowanie to widzę w nim bardzo aktywnego małego chłopca. Szybko nudzi sie jedną zabawą, ma dużo pomysłów i siły..że hej! Po prostu “żywioł”
Testosteron działa :)
Pozdrawiam
Komentarz od Monika — 10 sierpnia, 2007 @