Opinie naszych użytkowników

Pragnę serdecznie podziękować za wspaniałe pomysły i ciekawe materiały z których korzystam już od jakiegoś czasu w pracy z dziećmi. Wasza strona jest po prostu fantastyczna(...)
Agnieszka K.

Wczoraj byłam bezradna jak pomóc mojemu dziecku w nauce tabliczki mnożenia. A dzisiaj jestem szczęśliwa, że dzięki Pani pomocy, mojemu dziecku udało się ruszyć z miejsca.
Beata z Łodzi

Bardzo często korzystam z serwisu SuperKid.pl... Jest świetny, kapitalny, rozwija wyobraźnię, kreuje osobowość, rozwija zainteresowania :) Dziękuję.
Elżbieta J., mama i nauczycielka

Czytaj inne opinie »

Na skróty:

Wspieramy:

Jak uczyć się szybko, łatwo i przyjemnie?

Gdy porównujemy wymogi szkolne z naszych czasów z materiałem do nauki, jaki mają dziś nasze dzieci, ogarnia nas współczucie. Dzieci i młodzież wchłaniają w siebie masę informacji i często dzieje się to kosztem ogromnej ilości czasu i energii. Nie musimy jednak patrzeć bezradnie na ich zmagania - możemy im pomóc, pokazując im przeróżne pomocne strategie i techniki, które sprawią, że nauka zajmie im mniej czasu, a przy tym będzie skuteczna i ... przyjemna.

Jak to zrobić? Zagadnęłam o to Pawła Sygnowskiego, specjalizującego się w zgłębianiu i praktykowaniu metod efektywnego wykorzystywania umysłu.

Rozmowa z Pawłem Sygnowskim
rozmawia: Jolanta Gajda

 

JG: Jesteś autorem wielu świetnych publikacji na temat skutecznych metod uczenia się, szybkiego czytania i zapamiętywania. Twoje ebooki cieszą się dużą popularnością i trafiają niejednokrotnie na listę bestsellerów wydawnictwa Złote Myśli. Skąd się wzięło u Ciebie zainteresowanie tą stosunkowo nową dla Polaków tematyką?

PS: Mówiąc krótko: ze szkoły. Generalnie nie miałem nigdy z nauką większych problemów. Jednak imponował mi jeden z moich kolegów, który był zdecydowanie najlepszym uczniem - nie tylko w naszej klasie, ale także w całej szkole podstawowej.

Zaprzyjaźniłem się z nim i pewnego razu, przy okazji wizyty w jego domu, wspomniał mi ogólnie o istnieniu jakichś sposobów i technik, które on wykorzystywał w trakcie nauki i twierdził, że to właśnie dzięki nim jest tak dobrym uczniem.

Siłą rzeczy zainteresowało mnie to i chciałem uzyskać więcej szczegółów, ale los chciał, że właśnie wtedy przeprowadził się do innego miasta i mój kontakt z nim się definitywnie urwał.

Nie posiadałem w tamtym czasie własnego komputera, więc korzystałem ze szkolnego na lekcjach informatyki, usiłując znaleźć jakieś informacje. Niestety musiałem się ograniczyć tylko do polskojęzycznych stron (z angielskim byłem wtedy na bakier), więc to, co znalazłem było tandetne, nazbyt ogólnikowe i wyjątkowo ciężkostrawne - słowem: szalenie niskiej jakości. Nic też mi nie dały wizyty w pobliskich bibliotekach, które albo nie dysponowały publikacjami na interesujący mnie temat, albo posiadały jedynie "cegły", czyli opasłe tomy, pisane suchym językiem, traktujące o teoretycznych aspektach funkcjonowania naszej pamięci oraz ewentualnie zawierające opis poszczególnych doświadczeń i eksperymentów. Lektura takich pozycji kompletnie nic mi nie dała.

W związku z powyższym zarzuciłem temat, po czym wróciłem do niego w czasach liceum, gdzie nauki było potwornie dużo, a czasu i chęci do jej opanowania szalenie mało. Materiał szkolny był dla mnie często nudny, suchy i mało praktyczny, więc poświęcanie tak dużej ilości czasu na jego przyswajanie uważałem za bezsensowne. Jednak zależało mi na tym, aby ukończyć liceum nie tylko dzięki wspaniałomyślności nauczycieli, ale po prostu posiadać wysokie oceny i zawdzięczać to tylko i wyłącznie samemu sobie.

Miałem wtedy już własny komputer z dostępem do Internetu. Znalazłem człowieka, który prowadził własny serwis oraz newsletter na interesujący mnie temat. Szybko nawiązałem z nim współpracę, zostając redaktorem jednego z działów w jego serwisie i dalej to już potoczyło się samo - zająłem się tym zawodowo.

Podsumowując: chodziło mi po prostu o znalezienie sposobu na to, by całą tę naukę, która pochłaniała mnóstwo cennego czasu, załatwić szybko, sprawnie i możliwie bezboleśnie, aby móc znaleźć czas na to, co mnie wówczas naprawdę interesowało.

JG: No właśnie - często jest tak, że uczniowie, bez względu na wiek, traktują naukę jako coś nudnego i uciążliwego. Czują się sfrustrowani, bo osiągane przez nich efekty są często niezadowalające i niewspółmierne do włożonego wysiłku i czasu. Dlatego coraz częściej mówi się o tym, że obecny system edukacyjny jest przestarzały. Szkoła, zalewając dzieci i młodzież ogromną masą informacji, zupełnie nie uczy ich tego, jak sobie z tym ogromem nowej wiedzy radzić. Jakie są Twoim zdaniem najpoważniejsze błędy w standardowych, dotychczas stosowanych sposobach nauki?

PS: Zacznijmy od sprecyzowania tego, co to właściwie są standardowe metody nauki? Problem polega na tym, że nie ma takich metod. Bo czy ktoś uczy w szkole tego, jak należy się uczyć? Nikt. Już w szkole podstawowej (a nawet w przedszkolu) cała nauka przez duże "N" zaczyna się od tego, że nauczyciel przerabia określony temat, według określonego programu. Od razu, bez zbędnych wstępów.

Zauważ, że nauka naszych dzieci nie zaczyna się od przekazania im istotnych informacji odnośnie sposobu pracy naszego umysłu oraz jego praktycznego wykorzystania do zdobywania wiedzy. Nikt im nie mówi, jak mają się uczyć. Zamiast tego są od razu puszczane na głęboką wodę. Nic dziwnego, że tak szybko toną, zalewane ogromem informacji, które muszą w większym lub mniejszym stopniu sobie przyswoić. A tego przecież nie potrafią, bo zazwyczaj nie wiedzą, jak w ogóle się za to zabrać. Zaczynają chować się w swojej własnej muszli, zamykając się na nowe informacje. Budzi się w nich lęk, a tym samym utrwalają w sobie fałszywe wyobrażenia o szkole, nauce, ich własnych zdolnościach umysłowych. Stąd potem takie myśli, że "szkoła jest nudna", "nauka jest trudna i nic nie daje", "jestem głupi", "nie potrafię się tego nauczyć", itd.

Pójdźmy jednak dalej, bo oto można dojść do wniosku, że to sama szkoła wytwarza u swoich uczniów pewne negatywne wzorce tego, jak należy się uczyć.

O co dokładnie chodzi? Otóż nauczyciel generalnie robi swoje, czyli przerabia z uczniami materiał według programu Ministerstwa Edukacji i od czasu do czasu sprawdza jego znajomość. Jak to robi? Odpytuje ustnie, robi kartkówki, różnego rodzaju sprawdziany i testy.

Czego uczą się uczniowie, będąc odpytywani w ten sposób? Przede wszystkim tego, że istnieje tylko jedna prawidłowa odpowiedź na zadane pytanie. Jaka? Dokładnie taka, jaka została sformułowana w podręczniku szkolnym lub taka, którą podyktował do zeszytu nauczyciel. A skoro istnieje tylko jedna prawidłowa odpowiedź, to wystarczy dokładnie nauczyć się na pamięć tego określonego materiału i po sprawie.

Właśnie uczenie się na pamięć możemy nazwać standardową metodą nauki.

Warto uświadomić sobie, że to, co popularnie nazywamy "kuciem", jest szalenie nudne, monotonne i ma tę ciekawą właściwość, że niejako wyłącza czy usypia nasz mózg. Wtedy już nie zastanawiamy się nad tym, czego właściwie się uczymy i o co chodzi w danym temacie, ale uczymy się "jak leci", czyli zawalamy naszą pamięć mnóstwem zupełnie abstrakcyjnych, niezrozumiałych i często bezsensownych naszym zdaniem informacji. Nasz umysł nie może w żaden sposób odnieść tychże informacji do tego, co już wiemy i nie potrafi dostrzec dla nich jakiegoś praktycznego zastosowania, więc nie widzi sensu w tym, by w ogóle je zapamiętywać. Dla niego są to po prostu oderwane od siebie treści. Nic też dziwnego, że umysł broni się przed ich przyswojeniem, co dla nas automatycznie oznacza ogromne trudności z nauczeniem się nowego materiału. To z kolei sprawia, że nauka zaczyna być postrzegana jako nudna, trudna, niepraktyczna i pozbawiona sensu.

Czyż można się wobec tego dziwić, że tak szalenie popularne jest uczenie się według schematu "3 Z", czyli zakuć, zdać, zapomnieć? Takie podejście sprawia, że ktoś, kto uczy się kilkanaście dobrych lat, po zakończeniu formalnej edukacji może niewiele wiedzieć czy pamiętać z tego, czego się uczył. Pozostanie mu jedynie wspomnienie całej masy zaliczonych sprawdzianów, testów i egzaminów, ale czy o to właśnie chodzi w uczeniu się? Absolutnie nie.

Może właśnie dlatego mamy w Polsce stosunkowo mało naprawdę wykształconych osób, a za to całą masę magistrów, którzy nie zawsze mogą się pochwalić konkretną wiedzą. I może dlatego, między innymi, wielu z nich ma poważne trudności z odnalezieniem swojego miejsca w aktualnej rzeczywistości.

Podsumowując: jakie są wady nauki na pamięć?

Po pierwsze: taka nauka nie pobudza szarych komórek do myślenia i ruchu. Nie stawia pytań, nie sprawia, że się nad czymś zastanawiamy (np. dlaczego to jest tak, a nie na odwrót?). Jest monotonna i nudna, a nasz umysł nie znosi monotonii i robienia stale tego samego.

Przejdź do strony: : 1 2 3 4 5
SuperKid.pl on Facebook