Opinie naszych użytkowników

Pragnę serdecznie podziękować za wspaniałe pomysły i ciekawe materiały z których korzystam już od jakiegoś czasu w pracy z dziećmi. Wasza strona jest po prostu fantastyczna(...)
Agnieszka K.

Wczoraj byłam bezradna jak pomóc mojemu dziecku w nauce tabliczki mnożenia. A dzisiaj jestem szczęśliwa, że dzięki Pani pomocy, mojemu dziecku udało się ruszyć z miejsca.
Beata z Łodzi

Bardzo często korzystam z serwisu SuperKid.pl... Jest świetny, kapitalny, rozwija wyobraźnię, kreuje osobowość, rozwija zainteresowania :) Dziękuję.
Elżbieta J., mama i nauczycielka

Czytaj inne opinie »

Na skróty:

Wspieramy:

MYŚLEĆ - opowiadanie edukacyjne

Myśleć

Opowiadanie edukacyjne

Uczniowie często borykają się z kłopotami w nauce – w tym z matematyką. W IVc pierwszy semestr tego przedmiotu uznano za całkowitą porażkę. Nie wiadomo, czy to dlatego, że pojawiła się nowa nauczycielka, czy klasa okazała się mało zdolna – tak słabo żadni uczniowie w tej szkole jeszcze nie wypadli. Sporo dzieci musiało uczęszczać na zajęcia wyrównawcze. Czuli się przez to gorsi niż reszta klasy. Nauczyciele z kolei uważali ten czas za marnotrawstwo. Tak też myślała pani Majewska, nauczycielka matematyki w IVc. Była bardzo zadowolona, gdy prowadzenie dodatkowych lekcji mogła wreszcie przekazać praktykantowi, który od miesiąca poznawał w ich szkole tajniki pracy nauczyciela.
– Panie Konradzie, może pan już samodzielnie prowadzić zajęcia. Zacznie pan od wyrównawczych w IVc – zakomunikowała młodemu mężczyźnie. – Klasę pan zna, więc nie ma co oczekiwać cudów. To raczej orka na ugorze, ale taka jest często szkolna rzeczywistość. Ma pan wolną rękę co do metod. Byle dzieciaki nie rozniosły sali lekcyjnej…


Konrad Muro jeszcze nie wiedział, czy po skończonych studiach zechce zostać nauczycielem. Szkoła przerażała go sztywnymi zasadami, dlatego swoje pierwsze zajęcia postanowił przeprowadzić po swojemu. Przyszedł na nie z dużą torbą, którą postawił obok biurka. Niektóre dzieci patrzyły na nią z zaciekawieniem, większość jednak miała znudzone miny – nie spodziewali się niczego interesującego.

– Skoro tu jesteście, to znaczy, że macie trudności z matematyką – zaczął student. – Powiedzcie, proszę, co wam w tym przedmiocie sprawia największe problemy, ale tak szczerze. Tylko wtedy będę wiedział, nad jakimi zagadnieniami powinniśmy popracować.
Odpowiedziało mu całkowite milczenie. Uczniowie wydawali się zaskoczeni tym pytaniem i nikt nie kwapił się z odpowiedzią. Student nie zrażał się tym jednak. Patrzył na wszystkich spokojnie i cierpliwie czekał. Cisza się przedłużała.

Pierwszy nie wytrzymał Grzesiek.
– Pani coś tłumaczy, a ja nie rozumiem tego, co mówi. Nic a nic… – wybuchnął.
– Ja się gubię w tych liczbach – dodała Hania. – Tyle ich jest, że nie mogę tego ogarnąć.
– Matematyka do niczego nie będzie mi potrzebna – stwierdził Paweł. – Nie muszę znać matematyki. I bez tego będę mógł prowadzić z tatą zakład kamieniarski.
– Dziękuję za szczerość – powiedział praktykant. – Grzesiu, gdy popracujemy nad logicznym myśleniem, to znikną trudności w rozumieniu. Haniu, matematyka to tylko dziesięć cyfr, od 0 do 9, w różnych kombinacjach. Kiedy wytłumaczymy sobie wszystko jeszcze raz, na pewno je polubisz. I zdanie do Pawła. Mój ulubiony matematyk, Hugo Steinhaus, powiedział: „Niezależnie od tego, czym będziesz się zajmował, po nauce matematyki będziesz robił to lepiej”. Będąc dobrym matematykiem, zostaniesz lepszym kamieniarzem.
– Ale logicznego myślenia nie można się przecież nauczyć – powiedział z przekonaniem Paweł. – Jak ktoś się urodził bez zdolności matematycznych, to ma przechlapane i już.
– Mylisz się – odpowiedział z uśmiechem student. – Logiczne myślenie jest czymś, nad czym trzeba pracować. Nie wystarczy wrodzony talent czy inteligencja. Na pewno pomogą w tym treningi, jak w przypadku każdej ludzkiej umiejętności. Na naszych zajęciach będziemy więc uczyć się myśleć, a nie ćwiczyć pamięć.

Teraz wszyscy słuchali z zainteresowaniem tego, co mówił pan Konrad, ciekawi, jak dalej potoczą się te zajęcia.
– Na początek zagadka. Łamigłówki są bardzo przydatne w przypadku nauki logicznego myślenia – powiedział Konrad. – Słuchajcie: na drzewie siedziało trzydzieści gołębi, większość, poza sześcioma, odleciała. Ile gołębi pozostało na drzewie?
– To przecież proste – wyrwał się Paweł. – Trzydzieści odjąć sześć, czyli zostały dwadzieścia cztery ptaki.
– Zastanówcie się jeszcze – polecił pan Konrad.
– Zostało sześć gołębi – powiedziała Hania i powtórzyła głośno. – Zostało tylko sześć gołębi.
– Brawo, właśnie tak! – ucieszył się praktykant. – O to chodziło.

Po chwili podszedł do biurka i ze stojącej obok torby zaczął wyjmować tajemnicze pudełka.
– To są warcaby. Czy ktoś kiedyś w nie grał? – zapytał.
Wszyscy uczniowie patrzyli na siebie pytająco, ale nikt się nie zgłosił.
– No tak, wy siedzicie z nosami w ekranach komputerów – stwierdził student. – Dzisiaj skupimy się na nauce gry w warcaby.
– Przecież to nie ma nic wspólnego z matematyką! – ucieszył się Paweł.
– Tylko pozornie – odpowiedział pan Konrad. – Jak nauczymy się logicznie myśleć, to matematyka nam się spodoba, a kłopoty same znikną.
I zaczął rozdawać pudełka z warcabami, jedno na dwie osoby.
– Wyobraźcie sobie, że 3000 lat temu, w starożytnym Egipcie, znano poprzedniczkę warcabów, grę planszową senet – objaśniał student. – Wersja współczesna pojawiła się około XII wieku na terenach Francji i Hiszpanii. Obecnie warcaby są dyscypliną sportową, w której rozgrywane są mistrzostwa krajów, kontynentów i świata. Rozłóżcie teraz swoje plansze i podzielcie się pionkami.

Wszyscy bez szemrania wykonali polecenia i w ciszy czekali na dalsze instrukcje.
– Widzicie, plansza ma 32 pola jasne i 32 ciemne. Każdy z graczy ma 12 pionków – objaśniał pan Konrad. – Celem gry jest zbicie albo zablokowanie wszystkich pionków przeciwnika...
Krótko wyjaśnił pozostałe zasady i po chwili zafascynowani uczniowie podjęli nieudolne próby gry w warcaby. Student cierpliwie podchodził do każdej pary i objaśniał wszystkie wątpliwości, których na początku było bardzo dużo. Włączał się do rozmowy, pokazując zawodnikom najlepsze możliwe ruchy. Godzina zajęć minęła jak z bicza strzelił i wszyscy byli rozczarowani, że to już koniec. Uczniowie niechętnie składali plansze.
– Widzicie już, że logiczne myślenie nie boli – mówił na pożegnanie uradowany pan Konrad. – Jeśli przyjdziecie na zajęcia w przyszłym tygodniu, to dalej będziemy trenować, grając w warcaby. I pamiętajcie: logiczne myślenie to nie tylko podstawa przy przedmiotach ścisłych, lecz także klucz do sukcesu w przedmiotach humanistycznych i przyrodniczych.

Odpowiedział mu chór uradowanych dzieciaków, które w następnym tygodniu przyszły na zajęcia wyrównawcze z prawdziwą ochotą. Dzieci coraz lepiej radziły sobie z ćwiczeniami. Zadowolona matematyczka, pani Majewska, posądzała swojego praktykanta o jakieś czary. Logiczne myślenie to przecież nie czary, chociaż... kto wie?

Opowiadanie napisała dla Was
Alicja Mikulska